Kowalkowo Rok 2009
5
W pośpiechu wbiegłam po schodach do swojego pokoju w kowalkowskim pałacu. Położyłam się na łóżku i wzięłam kilka głębokich oddechów, a potem w myślach zaczęłam odtwarzać przebieg tego dnia.
Wstałam o godzinie 8.00. O 8.30 było śniadanie, więc szybko wykonałam poranną toaletę, ubrałam się i zeszłam na dół. Zajęłam miejsce przy stoliku przy oknie, jak zawsze. To było moje stałe miejsce. Stoły już były zastawione. Maks dokładał jeszcze koszyki z chlebem.
- Cześć, śpiąca królewno - powiedział, kładąc koszyk na blacie przede mną,w momencie, kiedy akurat ziewałam.
- Odczep się - rzuciłam. - Nie każdy jest rannym ptaszkiem, jak ty. - Maks często pomagał rodzicom przy turystach i gdy trzeba było coś naprawić. Roześmiał się i usiadł naprzeciwko mnie. Za każdym razem, kiedy tu przyjeżdżałam sama, jadał ze mną śniadania. Bez ceregieli, nalał z dzbanka herbaty do stojącej przed nim filiżanki, a potem wziął kromkę z koszyka i posmarował ją masłem. To było miłe z jego strony, że mi towarzyszył. Dzisiaj był jakiś wyjątkowo z siebie zadowolony.
- Co ty taki zadowolony - zagadnęłam go, szykując kanapkę dla siebie.
- Ja? - udał zaskoczonego.
- Widzę, że się z czegoś cieszysz. Zwlekał chwilę, zanim odpowiedział.
- Będę mógł uczyć naszych gości jazdy konnej.
- To świetna wiadomość! - ucieszyłam się szczerze. Pamiętałam, jaki był podekscytowany, kiedy w maju, zaraz po maturze, uczęszczał na kurs instruktora jazdy konnej. Streszczał Antkowi i mnie każde zajęcia w rozmowach na Skypie. Jego marzenie się spełniło. - Gratuluję!
- Rozmawiałem już z tatą. Od jutra mogę zacząć.
- Musimy to jakoś uczcić - oznajmiłam. - Jedziemy na lody!
Godzinę później wzięliśmy rowery i pojechaliśmy do Witowa do jedynej w promieniu 5 kilometrów lodziarni. Była połowa lipca, słońce wysoko wznosiło się na niebie, ludzie mijali nas, idąc w w sobie tylko znanym kierunku. Zamówiłam swoje ulubione lody o smaku karmelowym, a Maks waniliowo-czekoladowe i usiedliśmy przy białym plastikowym stole, delektując się smakiem deseru.
- Naprawdę się cieszę, że ci się udało spełnić twoje marzenie i że pan Michał pozwolił ci uczyć ludzi, którzy do was przyjeżdżają - powiedziałam.
- Dzięki, Mati - odrzekł, lekko się rumieniąc, co uważałam za urocze. Zwykle nie można było odczytać emocji z jego twarzy. Był tym najpoważniejszym z całej naszej paczki. W chwilach, gdy się rozpromieniał - to był naprawdę piękny widok.
- Mówiłeś Antkowi?
- Napisałem mu sms-a, odpisał ,,Gratulacje".
Nasz przyjaciel Antoni poświęcał nam ostatnio bardzo mało czasu, ponieważ pomagał swojemu tacie w remoncie domu, dlatego też sporo czasu spędzaliśmy z Maksem tylko we dwoje.
- Antek pracuje przy remoncie - zaczęłam wyliczać. - Ty od jutra też zaczynasz pracę. Też powinnam znaleźć sobie jakieś zajęcie.
Młody Tymański milczał przez chwilę, po czym spojrzał mi prosto w oczy i zaproponował:
- Mogłabyś pomagać u nas w kuchni albo być kelnerką.
Zaskoczył mnie.
- Jak to?
- Będę uczył jazdy konnej, więc nie będę mógł pomagać mamie przy posiłkach. Jest połowa sezonu. Mama cię lubi. Myślę, że zgodziłaby się. Nie zarobiłabyś majątku, ale zawsze coś. Za pokój i tak płacisz połowę ceny, więc byłoby to opłacalne.
To była prawda. Pani Tymańska dała mi zniżkę i zawsze jak przyjeżdżałam do Kowalkowa płaciłam połowę ceny. Skończyliśmy liceum, czekaliśmy na wyniki rekrutacji na studia, pałac był wspaniałym miejscem na odpoczynek. Byłam przekonana, że równie dobrze będzie się tam pracowało.
- Porozmawiasz z mamą?
- Porozmawiam - obiecał, szeroko się uśmiechając.
W drodze do Kowalkowa Maks kupił zgrzewkę piwa. Wróciliśmy do pałacu, zostawiliśmy rowery pod stajnią i poszliśmy zjeść obiad. Z kolei wieczorem wzięliśmy schłodzone w lodówce piwo i wybraliśmy się na pieszo na nasze ulubione wzgórze, z którego roztaczał się widok na całą wieś oraz pobliski las.
Na wzgórzu mieliśmy ławkę, którą sami we troje zbudowaliśmy i zanieśliśmy tam poprzedniego lata. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy i piliśmy piwo, a kiedy z powrotem byliśmy w pałacu, Maks postanowił odprowadzić mnie do mojego pokoju.
- Zaczekaj - Tymański złapał mnie za rękę, powstrzymując przed otworzeniem drzwi. Jego ciemne oczy błyszczały, dostrzegłam w nich wahanie, ale nagle podjął decyzję, pochylił się ku mojej twarzy i pocałował mnie, a potem po prostu puścił moją dłoń i zszedł po schodach na dół.
![]() |
Źródło: https://pixabay.com/pl/photos/ko%C5%84-galloping-natura-ko%C5%84ski-4071342/ |
Jak na razie to był ostatni rozdział opowieści, której bohaterami są Maks i Matylda, jaki zapisałam na kartkach w zeszycie.
zapowiada się ciekawie :) nie możesz teraz nas /czytelników/ tak zostawić z niczym ... :) Czekamy na dalszy ciąg :)
OdpowiedzUsuńOk. Nie zostawię Was ;), w tej niepewności jak to się skończyło, tylko nie wiem, kiedy to skończę. Dziękuję. ;) Fajnie, że się podoba.
UsuńZgadzam się, nie możesz tak tego zostawić, pisanie dalszych opowieści to obowiązek wobec czytelników!
OdpowiedzUsuńW takim razie go spełnię. ;) Nie określę jednak ram czasowych. ;D
UsuńPozdrawiam serdecznie.
Odpowiadam Ci tutaj. Każdą ksiązkę można wydać ale za własne pieniądze.
OdpowiedzUsuńJest obecnie wiele wydawnictw i nie ma znaczenia gdzie mieszkasz.
Ooo, no to musiałabym po prostu poszukać i zgromadzić środki. Dziękuję za podpowiedź. ;)
UsuńPonownie milo spędziłam czas :)
OdpowiedzUsuńPonownie miło psędziłam czas ;) Musisz pisać <3
OdpowiedzUsuńDzięki wielkie. ;) Skoro moi czytelnicy chcą czytać dalej moją zmyśloną opowieść to będę musiała napisać dalszy ciąg. ;)
UsuńNic na siłę :) Na pewno wydasz ksiazke i tego Ci życze<3
UsuńNie mogę Ciebie komentować ;/
UsuńDlaczego nie możesz? Jest tylko moderacja włączona.
UsuńNo, no, no- robi się romantycznie :)
OdpowiedzUsuńZdradzę, że dalej będzie zwrot akcji. ;)
UsuńPonowię swoją poprzednią prośbę: nadal poproszę o więcej!
OdpowiedzUsuńKolejną odsłonę czytałam z przyjemnością :)
Dziękuję! Bardzo się z tego powodu cieszę. Serdecznie pozdrawiam. ;)
UsuńAle piękny romans się szykuje! Chcę dalszą część! :)
OdpowiedzUsuńTrwają prace nad dalszym ciągiem. ;)
UsuńFajna relacja ❤
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. ;)
UsuńTak czułam, że w końcu to się wydarzy :) Pisz dalej :)
OdpowiedzUsuńNo musiało ;D. Dziękuję, Karo. Pozdrawiam.
UsuńNie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ��
OdpowiedzUsuńNie dokończyłam go jeszcze... Ale zaczęłam. Dzięki. ;)
UsuńWitam, świetny blog
OdpowiedzUsuńPozdrowienia z Indonezji
Dziękuję. ;)
UsuńHistoria jest interesująca. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział, jeśli taki będzie.
OdpowiedzUsuńDzięki. Pozdrawiam. ;)
UsuńBardzo mi sie podoba. Szczegolnie ten Maks. Taki zagadkowy troche. Ciezko sie oderwac od twojej opowiesci.
OdpowiedzUsuńWyczuwałam romantyczne zakończenie :). Piękna sielankowa opowieść. Ciekawa jestem co będzie dalej. Kiedy kontynuacja?
OdpowiedzUsuń